PDA

Zobacz pełną wersję : serwis klawiszowy w Music Store w Poznaniu



arko.koncept
23-01-2010, 00:21
Kupiłem w Music Store w Poznaniu Rolanda Juno-Stage, po roku "grania" (jako player i w domu od czasu do czasu jako pianinko) wysiadł klawisz "F" zadzwoniłem do sklepu z reklamacją. Serwisant odpowiedział mi, że ich klientów ( czyli m.in. mnie) biorą poza kolejnością. Z racji, że nie chciałem uchodzić za snobistycznego pacjenta oznajmiłem iż mogę troszkę zaczekać byleby dobrze zrobili, tak aby nie potrzeba było poprawiać. Z jednego obiecanego dnia oczekiwania zrobiły się już trzy dni w rozmowie, a w rezultacie dwa tygodnie i to jeszcze pod koniec z moim codziennym naciskiem żeby wreszcie wypchnęli mi klawisz z serwisu. Po przetestowaniu wadliwego klawisza stwierdziłem, że nie jest usterka usunięta dokładnie, było tylko ruszone "po łebkach" i nadal klawisz nie działał tak jak powinien.

kankan
26-01-2010, 18:41
no to witaj w klubie niezadowolonych.
W ubiegłym roku padł mi wyświetlacz w S900. Zawiozłem do serwisu. Instrument był roczny. Serwisant oznajmił, ze będę musiał zapłacić, bo sprzęt kupowany był na firmę więc obowiązuje tylko gwarancja 12 miesięcy. Koszt naprawy 2800.
Zadzwoniłem do przedstawiciela YAMAHA POLSKA w Warszawie i za 10 minut serwisant cieszył się, że jeszcze tam pracuje. Bardzo mnie przeprosił i instrument zrobiony był w mgnieniu oka. Cały czas nad naprawą czuwał przedstawiciel YAMAHA z Warszawy.
Ogólnie sklep MS spadł na psy. Nigdy nie zrobię już tam zakupów. Totalny brak szacunku dla klienta, panowie myślą, że pozjadali wszystkie rozumy, a tak naprawdę o sprzęcie g.... wiedzą.
ODRADZAM!!!

embe
10-04-2010, 14:00
Zdecydowanie popieram kolegę kankana!
W listopadzie ubiegłego roku uległa uszkodzeniu moja yamaha psr-1500. To było coś okropnego.. Pan serwisant, Krzysztof Metelski przyjął instrument, zanim do niego "zajrzał" minęły z 2 tygodnie. Postawił tam jakąś diagnozę, ale zaczął nieludzko kręcić że: wymienił jakieś pamięci ale coś nie działa, i że trzeba wymienić kość od głównego programu (nadmienię tylko że uszkodzone była pamięć danych użytkownika). Nagle po mięsiącu wyjeżdża na chorobowe, urywa się z nim kontakt. Oczywiście ani razu do mnie nie zadzwonił, przeprosił, poinformował że naprawa się przedłuży.
Później się okazuje że "zamówiona" cześć ma atrybut czerwony i jest praktycznie niedostępna w europie. Po trzech miesiącach napisałem do Yamahy żeby coś z tym gościem zrobili, jedyne co mi zaproponowali to przeniesienie sprawy do właściciela sklepu MS. Ten też nic nie pomógł "bo to jest osobna firma. Nie mniej jednak p. Metelski musiał się tłumaczyć.
Najśmieszniejsze z tego jego wyjaśnienia było to że to przeze mnie nie może naprawić tego instrumentu bo w nim pogrzebałem
Dacie wiarę??
W tym momencie się wku****em i zabrałem ją stamtąd.

Przyjeżdżam i co widzę? Włączam klawisz i widzę ten sam komunikat co 3 miechy przed.
Jako że jestem elektronikiem rozebrałem instrument w celu obejrzenia płyty głównej, czy było coś robione, wymieniane. Tam nic nie było robione! Ba! Były nawet jakieś przewody wiszące w powietrzu które nie były podłączone... Kompletna amatorszczyzna!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Trzy miechy w serwisie i nic nie było zrobione, tylko ściemnianie i wku****nie człowieka. Nie rozumiem tylko dlaczego on mnie tak potraktował.


Wysłałem moją PSR-1500 do serwisu w Łomiankach.
Czekałem co prawda w kolejce 2 tygodnie, ale to nic, warto było, po 3-4 dniach otrzymuję telefon że instrument jest naprawiony, koszt również nie wielki. Szybko, solidnie tanio i profesjonalnie - łomianki gorąco polecam!

muzyk211
10-04-2010, 17:28
no to witaj w klubie niezadowolonych.
W ubiegłym roku padł mi wyświetlacz w S900. Zawiozłem do serwisu. Instrument był roczny. Serwisant oznajmił, ze będę musiał zapłacić, bo sprzęt kupowany był na firmę więc obowiązuje tylko gwarancja 12 miesięcy. Koszt naprawy 2800.
Zadzwoniłem do przedstawiciela YAMAHA POLSKA w Warszawie i za 10 minut serwisant cieszył się, że jeszcze tam pracuje. Bardzo mnie przeprosił i instrument zrobiony był w mgnieniu oka. Cały czas nad naprawą czuwał przedstawiciel YAMAHA z Warszawy.
Ogólnie sklep MS spadł na psy. Nigdy nie zrobię już tam zakupów. Totalny brak szacunku dla klienta, panowie myślą, że pozjadali wszystkie rozumy, a tak naprawdę o sprzęcie g.... wiedzą.
ODRADZAM!!!


Ta sama sytuacja, wysiadł mi klawisz przy wyświetlaczu w tyrosie pojechałem dwa dni przed końcem 2 letniej gwarancji i niestety serwisant oznajmił, ze będę musiał zapłacić, bo sprzęt kupowany był na firmę więc obowiązuje tylko gwarancja 12 miesięcy
koszt 178zł. Niestety musiałem zapłacić, choć też miałem potwierdzoną informację od przedstawiciela Yamahy z Warszawy, że gwarancję mam na 2 lata (musiałem mieć naprawiony szybko bo był potrzebny na sobotnią imprezę a wysiadł w czwartek :(:: )
NIE POLECAM!!!!

kankan
10-04-2010, 18:37
masz papiery z datą? Jeśli tak, to w ciągu 2 dni ten koleś nie będzie tam pracował, tylko muszę mieć na to kwit.

embe
11-04-2010, 15:28
To jest zjodziejstwo!!

muzyk211
12-04-2010, 07:07
masz papiery z datą? Jeśli tak, to w ciągu 2 dni ten koleś nie będzie tam pracował, tylko muszę mieć na to kwit.

Muszę poszperać w dokumentach i dam znać

Lotosia
06-08-2010, 09:10
O g:o wiecie co??? tak czytam ( i szkoda że dopiero teraz) i stwierdzam że się nieżle wpierd.... padł mi pa 60 i najbliżej miałam do Poznania właśnie. Facet trzyma klawisz już 3 tyg i nie wie o co chodzi. Wymyśla mi kupno płyty głównej gdzie koszt przewyższa wartość całego instrumentu masakra. Zaraz je stamtąd zabieram :533:

piotrekmuzyk
06-08-2010, 20:35
Nie rozumiem czemu Rolanda wysyłać do MS na Wielką ... skoro firma Roland ma solidnego serwisanta ???

Serwis Yamaha ?? Polecam M.Ostrowski - szybko, solidnie.